wtorek, 30 czerwca 2020


Mówią że życie jest ulotne, przepływa przez palce jak woda... 

Może przez pierwsze trzy życia 


Prolog

1945.04.10

         Doktor Eugene był zniecierpliwiony, chodził po gabinecie czekając na nowy obiekt do badań. W końcu usłyszał krzyki kobiety. Po chwili znalazł się w sali w której na środku do łóżka szpitalnego przywiązana pasami była młoda kobieta. Jego uśmiech poszerzył się gdy zobaczył okrągły brzuch, od razu wziął do ręki strzykawkę z przezroczystym płynem. Mimo protestów i krzyków ciężarnej wstrzyknął jej ciecz. 

-Co to jest?!-kobieta próbowała się uwolnić.

-Podałem ci trzy mikrogramy plutonu-uśmiechnął się serdecznie 

-Co?!-łzy popłynęły po bladych policzkach

-Spokojnie, jesteś w centrum wydarzeń które odmienią świat- pogłaskał ją opiekuńczo po głowie 

-Błagam wypuść mnie-szeptała w kółko te same słowa

-Oczywiście że wypuszczę, tylko jeszcze podam ci radioaktywny jod- odwrócił się w stronę drzwi kiedy do środka wprowadzono jeszcze dwie kobiety.

Doktor wiedział że kobiety tego nie przeżyją, usprawiedliwiał się tym że dzięki  eksperymentowi ewoluuje dna dzieci w brzuchu. To będzie odkrycie jego życia.

Odwrócił się ponownie do młodej kobiety, zauważył wodę cieknącą z pomiędzy krocza kobiety. 

-Ja rodzę!-kobieta czuła przerażenie, termin miała za dwa miesiące

- W takim wypadku będę musiał podać pluton bezpośrednio dziecku- Westchnął niezadowolony.

W całym szpitalu słychać było tylko krzyk rodzącej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz