Mówią że życie jest ulotne, przepływa przez palce jak woda...
Może przez pierwsze trzy życia
Prolog
1945.04.10
Doktor Eugene był zniecierpliwiony, chodził po gabinecie czekając na nowy obiekt do badań. W końcu usłyszał krzyki kobiety. Po chwili znalazł się w sali w której na środku do łóżka szpitalnego przywiązana pasami była młoda kobieta. Jego uśmiech poszerzył się gdy zobaczył okrągły brzuch, od razu wziął do ręki strzykawkę z przezroczystym płynem. Mimo protestów i krzyków ciężarnej wstrzyknął jej ciecz.
-Co to jest?!-kobieta próbowała się uwolnić.
-Podałem ci trzy mikrogramy plutonu-uśmiechnął się serdecznie
-Co?!-łzy popłynęły po bladych policzkach
-Spokojnie, jesteś w centrum wydarzeń które odmienią świat- pogłaskał ją opiekuńczo po głowie
-Błagam wypuść mnie-szeptała w kółko te same słowa
-Oczywiście że wypuszczę, tylko jeszcze podam ci radioaktywny jod- odwrócił się w stronę drzwi kiedy do środka wprowadzono jeszcze dwie kobiety.
Doktor wiedział że kobiety tego nie przeżyją, usprawiedliwiał się tym że dzięki eksperymentowi ewoluuje dna dzieci w brzuchu. To będzie odkrycie jego życia.
Odwrócił się ponownie do młodej kobiety, zauważył wodę cieknącą z pomiędzy krocza kobiety.
-Ja rodzę!-kobieta czuła przerażenie, termin miała za dwa miesiące
- W takim wypadku będę musiał podać pluton bezpośrednio dziecku- Westchnął niezadowolony.
W całym szpitalu słychać było tylko krzyk rodzącej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz